sobota, 29 września 2012

no i po imprezie. zabawa była przednia, potrzebowałam tego. jestem z siebie dumna podryw poszedł mi dosyć dobrze. chłopak na prawdę fajny, chciał mnie poznać dogłębnie, podziękowałam. pierwszy raz sie z taką sytuacją spotykam po prostu nie wiem co o tym myśleć w sumie chyba trochę żałuję.
moze niektóre sprawy biorę za bardoz na poważnie. tylko pocałunek czy aż pocałunek?
mam straszny mętlik ale przynajmniej udany podryw dodał mi pewności siebie.

jutro dzień chłopaka, życzonka polecą do zasłużonych,
gardło mi wysiada wczoraj brzmiałam jak Lena Del Rey a 'Blue Jeans' wychodził mi lepiej niż oryginał.
jutro się pewnie nie podniosę z łóżka ;/

MERY ZDROWIEJ
PYTA NIE MARTW SIE
hugs and kisses


2 komentarze:

  1. Według mnie pocałunek to AŻ pocałunek :D Ale podryw pewności siebie faktycznie dodaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo nie Bardoz ;d

    OdpowiedzUsuń